W ostatni weekend sierpnia 2010 w niemieckim Haldenseben – mieście partnerskim Ciechanowa świętowano Altstadfest, czyli dni miasta połączone z Forum Miast Partnerskich, wśród których jest również Ciechanów.
W ciągu 3 świątecznych dni, na ulicach miasta na 3 scenach, ulicach, skwerach prezentowały się zarówno lokalne zespoły, artyści znani niemieckiej publiczności, jak również artyści miast partnerskich. Ciechanów reprezentowany był przez chór Sine Nomine.
W składzie oficjalnej delegacji z Polski znaleźli się prezydenci Ciechanowa, Waldemar Wardziński i Cezary Chodkowski, którzy wzięli udział w oficjalnych spotkaniach towarzyszącym Altstadtfest.
Jednym z miast partnerskich Haldensleben jest położone mniej więcej 40 km na zachód Helmstedt. Pierwsze z miast znajdowało się niegdyś w Niemieckiej Republice Demokratycznej, natomiast drugie w Republice Federalnej Niemiec. W 1990 roku, tuż po połączeniu Niemiec, miasta te stały się miastami partnerskimi. W tym roku obchodzono 20-lecie podpisania umowy partnerskiej. Z tego też powodu Altstadfest miał bardzo uroczystą oprawę. Oprócz koncertów, festynów, na których serwowano m.in. tradycyjne niemieckie kiełbaski, prezentowano dorobek kulturalny miasta i jego mieszkańców, odbywały się spotkania, na których przypominano historię zjednoczenia Niemiec. W jednej z takich uroczystości uczestniczył m.in. ciechanowski chór Sine Nomine, który zaprezentował się w części artystycznej ujmując Niemców. Inną atrakcją przygotowaną specjalnie na tę okazję był przejazd zabytkowego pociągu z 1953 roku trasą z Helmstedt do Haldenseben. Pasażerowie w trakcie jazdy zostali wylegitymowani przez oficera NRDowskiej straży granicznej. Tym razem wszyscy bez kłopotu pokonali tę trasę. Ponad 20 lat temu byłoby to trudne. Kiedy pociąg wjechał na stację w Haldesleben, powitała go orkiestra miejska, oraz władze miast, w tym prezydenci Ciechanowa, którzy również wzięli udział w oficjalnym otwarciu Altstadtfest oraz spotkaniach władz lokalnych.

Ciechanowski chór Sine Nomine na scenie w Haldensleben
Zapytaliśmy uczestników spotkania, członków chóru Sine Nomine, jak wyglądał taki festyn i czym się różnił od podobnych organizowanych w polskich miastach.
- Festyn, choć to za małe określenie, odbywał się w centrum miasta, które zostało wyłączone z ruchu kołowego. Aby wejść na teren należało wykupić specjalne bilety. W Polsce na podobne imprezy najczęściej wchodzi się bezpłatnie. Nikt nie mógł wnosić na teren imprezy szklanych butelek. Przy wejściu odbywały się kontrole, gdzie sprawdzano zawartość torebek, czy plecaków. Uderzyła mnie aktywność lokalnych ludzi. Na scenach prezentowały się takie zespoły, które u nas zostałyby zakwalifikowane jako Koło Gospodyń Wiejskich, albo stowarzyszenie łowieckie. Każdy pokaz, koncert pomimo przelotnego deszczu gromadził sporą widownię. Na scenie nie brakowało ani dzieci, ani dorosłych. Jednym z ciekawych elementów "festu" był przemarsz kolorowego korowodu przez miasto. Brali w nim udział wszyscy artyści, ale również przedstawiciele lokalnej społeczności – każdy, kto mógł się czymś pochwalić – nie zabrakło pokazu zabytkowych wozów strażackich, postaci z różnych epok historycznych, przedstawicieli stowarzyszeń, orkiestr i innych grup, które były witane przez mieszkańców zgromadzonych w oknach i na ulicach miasta.
Pomimo tak dużej imprezy, miasto było bardzo czyste, pomimo ogromnej ilości przechodniów, którzy ochoczo konsumowali przygotowane na straganach kulinarne specjały takie jak kiełbaski, kanapki ze śledziami, pierożki holenderskie, węgierski gulasz i inne.
Wszystko było zorganizowane w iście niemiecki sposób, bardzo dokładnie. Nasz chór został przyjęty bardzo serdecznie przez organizatorów, za co jesteśmy im bardzo wdzięczni. Cieszymy się, że nasze koncerty zostały przyjęte tak ciepło, gdyż był to sposób w jaki mogliśmy się odwdzięczyć za gościnę.
Relację fotograficzną z festiwalu znajdziesz w naszej Galerii.

Kanapki ze śledziem i inne przysmaki można było znaleźć na straganach w Haldensleben.
powrót